Na stronie www.wp.pl przeczytałem informację:
Jak podaje Radio ZET pracownik Eurobanku straszył klientów z Lublina, którzy spóźniali się ze spłatą kredytu. "Dzieci zabierze wam opieka społeczna i będziecie spać na podłodze. Będziecie mieć najsmutniejsze Boże Narodzenie jakie mogliście sobie wyobrazić" - mówił mężczyzna z działu windykacji. Rodzina miała dwumiesięczne zaległości, bo ojciec stracił pracę. Pan Sławek żali się, że bank wcale nie pytał, jak w reklamie "co jeszcze możemy dla ciebie zrobić?" Zamiast tego z groźbami zadzwonił pracownik działu windykacji banku. Bank zapowiada, ze winny poniesie konsekwencje. Rzeczniczka Eurobanku Alina Stahl przyznaje, że rozmowy z dłużnikami bywają trudne, ale pracownik działu windykacji się zagalopował.
Czy banki radzą sobie z rosnącym niespłacaniem kredytów, czy rosnące ciśnienie aby naciskać na mających problemy klientów da się wytłumaczyć straszeniem ich ?
Nie da się ukryć że banki nie radzą sobie już tak dobrze z kredytami jak wcześniej. Wiele z nich oślepionych zyskiem rozdawało kredyty gotówkowe na lewo i prawo często bez sprawdzania w BIK historii kredytowania, a teraz mają problem z windykacją należności. Można zadać pytanie czy to na pewno jest klient winny tej sytuacji.

Forum Ostatnie Dyskusje
18 tygodni 2 dni temu
18 tygodni 2 dni temu
18 tygodni 2 dni temu