Do niedawna (październik 2008) banki chętnie udzielały kredytów gotówkowych wszystkim co chcieli - jest to dla Banków produkt najlepiej opłacalny z oprocentowaniem do 20% rocznie. Doszło do sytuacji że wielu ma kilka lub kilkanaście kredytów gotówkowych w swoim portfelu w kwotach nawet 100 tys. zł. W pierwszym momencie brali na swoje potrzeby, później na spłatę rat kredytów już zaciągniętych. Spłacali więc sumiennie dopóki dopóty dostawali nowe kredyty w bankach.
Ale po zmianie w październiku 2008, w którym banki mocno zaostrzyły - praktycznie wstrzymując sprzedaż zarówno kredytów gotówkowych jak i hipotecznych - tacy kredytobiorcy stają się niewypłacalni bez nowych kredytów na spłatę rat.
Tylko czy można ich tak do końca winić ? Jak jest to możliwe że kredytobiorca który ma w BIKu sumę rat więcej niż dochodu dostawał kolejny duży kredyt ?
Banki same sobie zafundowały kryzys. I tu nie chodzi o pseudopożyczki ale szacowne banki istniejące na warszawskiej giełdzie. Nieograniczona chęć zysku spowodowały że kryzys kredytów gotówkowych może to wstrząsnąć niejednym bankiem, a całym rynkiem bankowym.
Ta branża musi się oczyścić ! Nie jest możliwe aby ulice polskich miast zamieniały się w ulice bankowe. W Gdańsku na 6 lokali w ciągu 5 jest bankowych. W niejednym mieście czynsze wynajmu lokalu przy głównych ulicach wzrosły kilkukrotnie. Wiele lokali zamykano żeby wynająć na nowe placówki bankowe, tworzone tak szybko żeby tylko konkurencja nie zdążyła tego miejsca zająć. Przy dużo niższej sprzedaży produktów bankowych nie jest możliwe utrzymanie placówek nierentownych.

Forum Ostatnie Dyskusje
18 tygodni 2 dni temu
18 tygodni 2 dni temu
18 tygodni 2 dni temu